Jedyny moment, w którym masz czas zamówić, to jedyny, w którym dostawca jest zamknięty
Kto pracuje przy fotelu, ma dzień złożony z następujących po sobie wizyt. Prawdziwych przerw jest niewiele i wypadają prawie zawsze wtedy, gdy biura innych są zamknięte.
Efekt się powtarza: o ósmej wieczorem, zamykając gabinet, orientujesz się, że czegoś brakuje — a o tej porze nic nie zrobisz.
Następnego ranka o dziewiątej znów jesteś przy fotelu, a dobry moment na telefon nie nadchodzi. Tak zamówienie się przesuwa, i przesuwa ponownie.
Koszt tego przesunięcia nie jest teoretyczny. To pudełko, które kończy się w środku tygodnia, przełożona wizyta, produkt zastąpiony prowizorką z głębi szafki.
To także pilne zamówienie po gorszej cenie, bo gdy coś ma być na jutro, nie wybierasz już dostawcy, tylko tego, kto dostarczy pierwszy.
Rzecz w tym, że tradycyjny proces zakupu jest synchroniczny: wymaga, by dwie osoby były dostępne w tej samej chwili. A te dwie osoby mają z natury niedopasowane godziny.
Katalog internetowy przerywa tę zależność. Zamówienie składa się o siódmej rano, w porze obiadu, w niedzielny wieczór, i nie wymaga, by po drugiej stronie ktoś nie spał.
To zmienia również to, co kupujesz. Rzeczy wymagające telefonu odkłada się, aż staną się pilne; te wymagające dwóch minut robi się wtedy, gdy się o nich pomyśli.
Dlatego na platformie rutynowe uzupełnianie zapasów bywa bardziej regularne i mniej skupione w sytuacjach awaryjnych.
Dotyczy to też części nużącej: porównania dwóch produktów, sprawdzenia karty technicznej, obejrzenia warunków wysyłki sprzedawcy. Wszystkiego, co o jedenastej wieczorem zrobisz spokojnie, a o jedenastej rano nigdy.
Nie rozwiązuje to oczywiście wszystkiego. Jeśli produktu nie ma w katalogu, nie kupisz go o żadnej porze, a dostawa nadal zależy od terminów przewoźnika.
Usuwa jednak przeszkodę najbardziej banalną i najbardziej niedocenianą: to, że jedyny moment, w którym masz czas, jest jedynym, w którym nie możesz go wykorzystać.
Podsumowując: dzień przy fotelu zostawia przerwy tylko poza godzinami pracy biur, tradycyjny proces jest synchroniczny i wymaga dwóch osób naraz, odkładanie powoduje braki i pilne zamówienia na gorszych warunkach, katalog internetowy czyni zakup asynchronicznym, a zakupy zajmujące dwie minuty są realizowane, podczas gdy te wymagające telefonu się odkłada.