Stomatologia też kupuje online: co się zmienia i dlaczego zajęło to więcej czasu niż gdzie indziej
Stomatologia doszła do zakupów online później niż inne branże zawodowe, i warto zrozumieć dlaczego, bo te same powody wyjaśniają, co zmienia się teraz.
Pierwszy to charakter produktów. To wyroby medyczne, z oznakowaniem CE, identyfikowalnością i wyraźną odpowiedzialnością: kupowanie od nieznajomego to ryzyko, którego żaden profesjonalista nie podejmie, a przez lata nie było prostego sposobu sprawdzenia, kto jest po drugiej stronie.
Drugi to relacja osobista. Przedstawiciel odwiedzający gabinet przynosi nie tylko cennik: przynosi radę, próbki, rozwiązanie problemu tego tygodnia. To realna usługa, a zastąpienie jej formularzem długo wydawało się zubożeniem.
Trzeci to przyzwyczajenie. W branży, w której procedury kliniczne zmieniają się powoli z dobrych powodów, także procedury zakupowe dziedziczą tę powolność.
To, co ruszyło w ostatnich latach, to nie chęć kupowania online: to koszt niekupowania.
Marże gabinetów skurczyły się, gdy koszty stałe rosły, a pozycja materiałów zużywalnych, ważąca między sześć a dziewięć procent produkcji, przestała być liczbą, na którą nikt nie patrzy.
Jednocześnie zmienił się ten, kto decyduje. Pokolenie profesjonalistów, które całą resztę swojego życia kupuje online, nie akceptuje już konieczności dzwonienia, by poznać cenę pudełka rękawiczek.
Ruszyła też struktura: faktura elektroniczna znormalizowała obieg cyfrowy, który wcześniej był wyjątkiem, a weryfikacja numeru VAT w czasie rzeczywistym pozwoliła odróżnić profesjonalistę od kogokolwiek innego bez pytania.
Nie wszystkie kategorie przesuwają się jednocześnie, a kolejność jest dość regularna.
Najpierw idą rzeczy powtarzalne i znormalizowane, przy których rada nie jest potrzebna: jednorazówki, ochrona, sterylizacja. Kupuje się to, co już się zna, a jedyną zmienną jest cena.
Potem przychodzą materiały kliniczne, gdzie wybór jest już ustalony, a zamawianie mechaniczne. Na końcu zostaje sprzęt, gdzie porównanie techniczne i serwis po sprzedaży ważą więcej niż cena, i gdzie relacja osobista zachowuje wartość, której żaden katalog nie zastąpi.
Rzecz nie w tym, że kanał tradycyjny zniknie. Rzecz w tym, że specjalizuje się w tym, co robi najlepiej, podczas gdy to, co nie wymaga rady, przenosi się tam, gdzie kosztuje mniej.
Podsumowując: opóźnienie stomatologii ma realne przyczyny w charakterze produktów, wartości relacji osobistej i powolności przyzwyczajeń, zmiana przyszła ze skurczenia marż i z tego, kto dziś decyduje, struktura cyfrowa uczyniła wykonalnym to, co wcześniej nie było, kategorie przesuwają się po kolei zaczynając od najbardziej znormalizowanych, a kanał tradycyjny specjalizuje się zamiast znikać.